Wiele osób już w dzieciństwie planuje na jakie studia wyższe pójdzie. Oczywiście są to bardziej plany rodziców, którzy marzą, że ich pociecha zostanie prawnikiem czy lekarzem, niż marzenia samego dziecka.Jednak prawdą jest, że coraz więcej osób już w szkole podstawowej wysyła dzieci na różnorodne dodatkowe zajęcia, które mają zapewnić, że każda szkoła wyższa w kraju stanie przed takim uczniem otworem. Wiadomo, że rodzice chcą w ten sposób zapewnić swoim dzieciom przyszłość na odpowiednim poziomie. Ale raczej nie ma sensu przesadzać. Szkoły wyższe wiele wymagają, ale wiele także uczą, więc nie trzeba raczej już w podstawówce się martwić, że jeśli nie wyślemy dziecka na wszystkie możliwe kursy, nie zapewnimy całej gamy korepetycji, to przekreślimy jego możliwości na studiowanie wymarzonego kierunku. Przecież lekcje w gimnazjum czy liceum sukcesywnie uczą dzieci podstaw, które szkoły wyższe po prostu rozwiną. I raczej nie ma sensu decydować za córkę czy syna, jaką uczelnię ma wybrać. Przecież każdy sam najlepiej wie czym się interesuje, czego chciałby się uczyć, w jakim kierunku chce się rozwijać. A szkoły wyższe ten rozwój z pewnością umożliwiają. Ale oczywiście pod warunkiem, że studenci są naprawdę zainteresowani danym kierunkiem.












